smutno - dzień, pogoda, zdrowie, muzyka, ludzie, miłości, inwestycje, nastrój, wystrój, perspektywy... smutno
bez zmian... w pracy rzeźnia, ukochani wojażują, ekscesy sprowadzone do zera, bo przecież w pracy rzeźnia i nie ma siły na nic... jedyny ratunek to poranne bieganie, oderwanie się od pojebanej rzeczywistości.
skomentuj (0)tydzień pod znakiem rozstań, w tym tych najbardziej dotkliwych, aż się człowiek boi obudzić kolejnego dnia...
skomentuj (0)
sterta blachy, tyle zostało przez chwilę nieuwagi, sterta blachy, która bezpowrotnie rozdzieliła, zabrała, obwiniła... sterta blachy
skomentuj (0)
był weekend, wizyta, nawet bardzo estetyczna w bieliźnie i bez, ale jakaś taka sztuczna i za dużo barwników i konserwantów. na dodatek dzieci znajomych obchodziły urodziny, nie mogły spać, musiały odwiedzić wujków i ogólnie burzyły mój starannie pielęgnowany spokój aż patrzyłem na mojego k proszalnie, żebyśmy już uciekli, poszli sobie, zamknęli się w domu... no i się w końcu udało, w niedzielny wieczór nasza kanapa udzieliła nam azylu na jakiś czas... a dzisiaj jakiś zmęczony jestem, wymięty i nie chce mi się bardziej niż zwykle...
skomentuj (0)no i zima w swojej paskudnej szarej brejowatej postaci i te miliardy ludzi, którzy muszą kupić, zdobyć, dostać... jak to dobrze, że jest kryzys, może ktoś zatrzyma się choć na moment? ale weekend mile bolesny i lekko industrialno rustykalny, jeśli wiesz co chcę powiedzieć ;)
skomentuj (0)patrzę na parking, pole tuż za nim a na całej połaci śnieg... jakiś zaśnieżony się czuję, niewyraźny, zimowy... tyle w życiu się wydarzyło od ostatniego razu, tyle miejsc, ludzi, sytuacji... zrobiło się tłoczniej i niezależnie od tego co ludzie powiedzą jest fajnie... a co będzie zobaczymy...
skomentuj (0)
heh... od sierpnia nic się tu nie działo... zdaje się, że chyba się trochę przepracowywałem. w życiu bez zmian ten sam facet, te same kłótnie, ci sami (choć nie tacy sami) znajomi. heterycy się rozstają na potęgę, albo rozmnażają. rozmnażanie heteryckich znajomych daje unikalną okazję pobycia wujkiem. dziwne uczucie ;)
ale, ale - praca zaraz będzie inna i czasu będzie więcej, może uda się tu pisać częściej niż raz na pół roku? któż to wie :) tymczasem w perspektywie długi wyjazd stąd gdzieś tam daleko, daleko szczególnie od tych zakłamanych pysków co to mają złoty środek na ozdrowienie władzy. dziękuję postoję...
i jak na pierwszy raz chwatit.
w głośnikach: ladytron destroy everything you touch